O karmieniu własnego ego w opiece. Dlaczego Twoja racja bywa szpilką w sercu seniora?
- 25 lut
- 2 minut(y) czytania
„Przecież już ci mówiłam!”, „No jak to, znowu zapomniałaś?”, „Słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać!”.
Brzmi znajomo? Jeśli opiekujesz się bliską osobą z demencją lub zaburzeniami pamięci, te zdania prawdopodobnie codziennie cisną Ci się na usta. Wyrywają się w przypływie zmęczenia, frustracji i bezsilności. Ale czy zastanawiałaś się kiedyś, co tak naprawdę za nimi stoi?
Dziś chcę porozmawiać o czymś, o czym w poradnikach mówi się rzadko. O naszym ego.
Pułapka „sprawniejszego umysłu”
Kiedy po raz dziesiąty w ciągu godziny odpowiadasz na to samo pytanie, irytacja rośnie, a wraz z nią pojawia się pokusa, by „wbić szpilkę”. By pokazać: „Ja pamiętam, ja ogarniam, ja jestem tą stroną, która ma rację”.
Powiedzmy to sobie szczerze: wytykanie seniorowi jego braków w pamięci to często podświadome karmienie własnego ego. To chęć udowodnienia – sobie lub jemu – że my jeszcze panujemy nad rzeczywistością. Ale bycie „lepszym”, bo sprawniejszym, to żadna sztuka. Sztuką jest schować dumę do kieszeni i odpowiedzieć tak, jakby to pytanie padło pierwszy raz.
Szpilka w sercu zamiast pomocy
Dla osoby z zaburzeniami pamięci każde pytanie jest tym pierwszym. Ona nie testuje Twojej cierpliwości – ona szuka oparcia w świecie, który staje się dla niej obcy.
Kiedy odpowiadasz złością lub sarkazmem, nie uczysz bliskiego pamiętania. Uczysz go lęku. Senior może zapomnieć treść Twojej odpowiedzi, ale poczucie upokorzenia i wstydu zostanie w nim na długo. Twoja irytacja to szpilka wbijana prosto w serce kogoś, kto czuje się coraz bardziej bezbronny.
Wybierz godność bliskiego zamiast własnej racji
W opiece domowej często stajemy przed trudnym wyborem: czy chcę udowodnić swoją rację, czy chcę ochronić godność mojego bliskiego?
Wybór drogi miłości jest trudniejszy. Wymaga uznania, że nasza „wyższość intelektualna” nie ma tu żadnego znaczenia. Łatwiej jest po raz jedenasty spokojnie powtórzyć: „obiad o czternastej”, niż przez kolejne godziny mierzyć się z napięciem, płaczem i lękiem osoby, której właśnie udowodniliśmy jej bezradność.
Gdzie szukać siły, gdy kończy się cierpliwość?
Opieka to najtrudniejszy poligon doświadczalny dla naszych emocji. Dla mnie, w momentach gdy moje ludzkie „ja” chciałoby eksplodować, ratunkiem jest wiara.
Kiedy brakuje mi tchu, staram się pamiętać, że każda taka chwila to okazja do ćwiczenia miłości bezinteresownej. To moment, w którym mogę oddać moją złość Wyższej Instancji i prosić o siłę, by nie ranić, lecz koić. Ostatecznie nie będą liczyć się argumenty, które wygraliśmy. Będzie liczyć się to, ile miłości potrafiliśmy zachować w codziennym trudzie.
Wszystko na chwałę Pana i dla dobra drugiego człowieka.
