Twoja szklanka też musi być pełna. Koniec z „męczeństwem”
- 16 lut
- 1 minut(y) czytania
Będę z Wami szczera, bo w pracy opiekunki widziałam to zbyt wiele razy: opiekunów, którzy robią z siebie ofiary losu. Twierdzą, że zostali sami, że ich los jest przekichany
i że nikt ich nie rozumie. Powiem to prosto:
Opieka to naturalna kolej rzeczy: Kiedyś to rodzic zmieniał Ci pieluchy, woził na dodatkowe zajęcia i dbał o Twoje bezpieczeństwo. Robił to, bo Cię kochał, ale też dlatego, że taka jest kolej życia. Teraz role się odwróciły. To normalne. To nie jest „kara od losu”, to po prostu życie.
· Nie bądź „Zosią Samosią”: Rodziców zwykle było dwoje, mieli dziadków, sąsiadów, dzisiaj wynajmują nianię, bo muszą iść do pracy. Nikt nie mówił wtedy o „porzuceniu dziecka”. Dlaczego więc uważasz, że Ty musisz wszystko zrobić sam?
· Pozwól im żyć, a sobie oddychać: Rodzic pozwalał Ci czasem na samodzielność, pozwalał pójść samemu do kina. Ty zrób to samo. Nie „zagłaskuj” seniora na śmierć, wyręczając go w każdej czynności, tylko dlatego, by poczuć się bardziej potrzebnym, a sąsiadom i znajomym opowiadać, że musisz „wszystko” robić sam. Pozwól mu robić tyle, ile zdoła, tak długo jak będzie chciał.
Daj sobie pomóc: Jeśli twierdzisz, że „nikt nie pomoże Ci tak jak Ty sam”,
to znaczy, że masz problem z zaufaniem, a nie z brakiem pomocy.
Twoja mama czy tata chcą widzieć uśmiechnięte dziecko, a nie umęczoną ofiarę, która każdą zmianą opatrunku przypomina im, jak bardzo jest nieszczęśliwa. Profesjonalna opieka to nie porzucenie – to dojrzałość.
